Herb gminy Trzciana.

TEKSTY ŹRÓDŁOWE

Józef Admaczyk   "WSPOMNIENIA Z DZIAŁALNOŚCI W ARMII KRAJOWEJ W OKOLICACH TRZCIANY KOŁO BOCHNI"

Cz. II

4. Szkolenia

      W Placówce "Karaś" gmina Trzciana pow. Bochnia prowadzono następujące szkolenie:
a) szkolenie podstawowe wojskowe,
b) szkolenie w zakresie podchorążówki,
c) tajne nauczanie w zakresie liceum i gimnazjum.

    Ad a) szkolenie podstawowe prowadzili oficerowie i podoficerowie rezerwy. Nad całością szkolenia nadzór prowadził oficer szkoleniowy, pchor. Florian Dudek ps. "Chmura". Szkolenie to obejmowało przeważnie młodzież nie znającą rzemiosła wojskowego. Miejscem zbiórki na szkolenie oraz dla różnych działań konspiracyjnych było targowisko w Trzcianie (koło mostu na drodze do Ujazdu). Samo szkolenie odbywało się w budynku szkolnym w Ujeździe, na Działach (przysiółek Przelany) itp. Początkowo uczono nas (jeszcze bez broni) podstawowych zasad sztuki wojskowej. Uczono nas również, co było dla mnie wówczas niezrozumiałe, walki w mieście, wykonywania barykad i walk ulicznych. Dopiero po wyzwoleniu dowiedzieliśmy się, że było to przygotowanie do powstania krakowskiego "P".
      Po jakimś czasie prowadzono szkolenia z bronią w terenie, następnie w pozorowanych akcjach. Moim pierwszym zadaniem w czasie szkolenia było zdobycie szkoły w Ujeździe. rozbrojenie pozorowanych Niemców. Według oceny przełożonych, akcję prowadziłem prawidłowo, tylko niepotrzebnie rozbiłem szybę w oknie, przy pozorowanym zdobywaniu budynku, szkoły. . Po zakończeniu szkolenia podstawowego niektórzy żołnierze otrzymali stopień starszego strzelca.

      Ad b) Komendant Placówki Leon Skumiel wytypował pewnych żołnierzy na szkolenie w zakresie podchorążówki. Między innymi wytypowano i mnie, mimo że nie miałem jeszcze ukończonej małej matury. Miejscem szkolenia był budynek szkoły w Bełdnie. Zajęcia odbywały się nocą od godz. 22 do 5-tej rano w budynku szkolnym i w terenie. Prowadzili je oficerowie zawodowi. Wymagania były już większe niż przy szkoleniu podstawowym. Korzystaliśmy ze skryptów, z których uczyliśmy się w domu. Po nocnym szkoleniu musieliśmy chodzić do normalnej pracy. Wczesną zimą 1943 nastąpiła fatalna "wpadka". Niemcy wykryli miejsce naszego szkolenia.
      Wracając około 5-tej rano po zajęciach, które odbywały się w szkole w Bełdnie, usłyszałem od strony Ujazdu (skrzyżowanie dróg) mowę niemiecką. Wraz ze mną szedł pracownik gminy. Na szczęście była mgła i bardzo słaba widoczność. Skorzystaliśmy z zabudowanie gospodarskiego i ukryliśmy się w stodole pod snopkami słomy. Przez szparę w stodole widziałem Niemców rozwiniętych w tyraliery bardzo blisko naszej kryjówki. Usłyszałem rozkaz niemieckiego dowódcy: "Erste Gruppe langsam" (pierwsza grupa powoli). Jeden z żołnierzy niemieckich wszedł do stodoły na boisko świecąc latarką po snopkach, gdzie byliśmy ukryci. Miałem belgijski karabin i kilka sztuk amunicji, co wystarczyłoby na zabicie kilku Niemców i siebie. Na szczęście nie dostrzeżono nas. Odczekaliśmy chwilę, aż cała obława odejdzie dalej. Kryjąc się za domami i drzewami przeskoczyliśmy przez drogę Ujazd-Żegocina, dotarliśmy do lasku ujazdowskiego, a stamtąd do Trzciany. Okazało się później, że obława niemiecka była kierowana na szkołę w Bełdnie, którą opuściliśmy o godz. 5-tej rano. Niemcy nie zastali tam już r. nikogo, stwierdzili tylko ślady naszego pobytu. Od tego czasu nie mieliśmy stałego miejsca szkolenia.
     W lipcu 1944 r. Komendant Placówki Łapanów ps. "Karp" zaproponował Placówce "Trzciana" ps. "Karaś" zorganizowanie ostrego strzelania w lasach tarnawskich. Placówka "Karp", która miała tam poprzednie szkolenie pozostawiła gotowe szałasy. Zaproponowano także, że Polska Służba Leśna oraz oddział partyzancki "Łazik" będzie ubezpieczał - obóz i informował o ewentualnym pojawieniu się Niemców. Placówka z zadowoleniem przyjęła tę propozycję. Wyznaczono żołnierzy na ćwiczenia oraz zawiadomiono, że mają zabrać ze sobą broń, amunicję i suchy prowiant na kilka dni. Dowódcy drużyn przeprowadzili swoich - do dworu w Zbydniowie, a stamtąd udali się do szałasów w lesie tarnawskim. W tych ćwiczeniach 7-mio dniowych brało udział 30 żołnierzy. Instruktorami byli m. in. oficer szkoleniowy pchor. Florian Dudek ps. "Chmura", kierownik Placówki Leon Skumiel "Murzynek", a organizatorem Placówki był Z-ca Komendanta Placówki Władysław Kita ps. "Lis". Instruktorzy zapoznali żołnierzy z różną bronią: granatami, ćwiczono rozbieranie broni, czyszczenie, smarowanie, składanie oraz przeprowadzono ostre strzelanie. Ponad to prowadzono wykłady ze służb wojskowych, walki w polu, walki na ulicach, w zabudowaniach w dzień i w nocy. Mówiono o zachowaniu się szperaczy, czujek, ćwiczono marsz ubezpieczony, zajmowanie stanowisk. /kończenie kursu przypadło na niedzielę/. Wszyscy uczestnicy szkolenia brali udział we Mszy św. polowej, którą odprawił ks. kapelan, misjonarz Rogala. Ołtarz w lesie przygotowali żołnierze. Na Mszę św. zaproszono także okoliczną ludność. W czasie podniesienia, w ciszy dowódca wydał rozkaz prezentowania broni. Słychać było śpiew ptaków i głośne szlochanie wiernych. Wszyscy żołnierze przyjęli komunię świętą. Po zakończeniu Mszy św. uczestniczący w uroczystości lotnicy polscy z zestrzelonego samolotu "Halifax" opowiadali o walkach Polaków na Zachodzie. Pod wieczór las rozbrzmiewał piosenkami partyzanckimi. Mogliśmy pozwolić sobie na dekonspirację, ponieważ już likwidowaliśmy obóz. Wymarsz nastąpił wieczorem, marszem ubezpieczonym, przy ulewnym deszczu ćwiczenia te mocno podniosły na duchu żołnierzy. Nikt z nas nie wiedział, że ćwiczenia te są przygotowaniem do powstania krakowskiego.

   Ad. c) Konspiracja w Trzcianie objęła także zrzeszające się w TON tajne nauczanie. W dystrykcie krakowskim szefem szkolenia był Jan Smolik oraz J. Jakubiec, K. Ziarno i T. Furman. Powiatowa Komisja Kultury i Oświaty w Bochni składała się z osób: E. Język, S. Trojan, E. Kostański. W 1944 r. wobec zwiększającej się ilości pracy , w skład Komisji weszli jeszcze: P. Galas, E. Madej.
      Skład zespołu tajnego nauczania w gminie Trzciana przedstawiał się następująco: Piotr Marszałek, Augustyn Młynarski, inż. Wiesław Slebodziński, Leon Skumiel, Władysław Kita, Eugeniusz Łopatko z Bełdna, Janina Śliwkowa z Żegociny. Na terenie tzw. Generalnej Guberni wszystkie szkoły średnie oraz wyższe uczelnie zostały zamknięte. Pozostało jedynie szkolnictwo powszechne z okrojonym programem oraz szkpnictwo zawodowe i trzyletnie przygotowujące młodzież do pracy w rzemiośle, przemyśle i rolnictwie. Wobec czego wyłoniła się konieczność tajnego nauczania. Na szczęście nie wykonano rozkazu władz niemickich zniszczenia książek polskich.
      Należy tu podkreślić patriotyczną postawę nauczycieli Szkoły Podstawowej w Łokcie Górnej i w Trzcianie, którzy specjalną opieką otoczyli zakazane książki, czasopisma i rozdawali je wśród rodziców uczącej się młodzieży. Na wyróżnienie zasługują nauczyciele jak: A. Młynarski, L. Skumiel, Władysław Kita z Trzciany , Janina Matęjczyk z Bochni i inni. Szkoły w Łąkcie Górnej i Trzcianie były były ośrodkiem spotkań nauczycieli z okolicznych szkół. Byli także i nauczyciele niegodni miana polskiego nauczyciela. Jedna z nauczycielek ze szkoły w Rozdzielu otrzymała ostrzeżenie, że w przypadku utrzymywania dalszych stosunków towarzyskich z żandarmami niemieckimi zostanie ukarana ostrzyżeniem włosów. Nauczycielka ta uciekła zaraz z Rozdziela do swojej rodziny. Z pracy nauczycielskiej został zwolniony Władysław Kita, ponieważ przed okupacją pracował jako nauczyciel na Śląsku. Jego miejsce zajął Karol Neiser i jak się potem okazało, starał się o listę narodowoś-ciową niemiecką. Żona kierownika szkoły w Trzcianie Genowefa Młynarska została również zwolniona z pracy, ponieważ była mężatką. Tajne nauczanie w Trzcianie prowadzono w grupach lub pojedynczo. Ilość młodzieży biorącej udział w tajnym nauczaniu w gminie Trzciana przedtswawiała się następująco: (stan 1 czerwca 1944 r.) I klasa Gimnazjum 10 uczniów, II klasa - 7 ucz. III klasa - 3 ucz. IV klasa - 2; liceum - 1, razem 23 uczniów.
      Należy podkreślić zasługi nauczycieli, którzy bezinteresownie kształcili młodzież na kompletach tajnego nauczania. Uczestniczyłem również w tajnym nauczaniu przerabiając materiał klasy IV gimnazjum (mała matura) (Józef Adamczyk przyp. autora). Nie miałem za dużo czasu na naukę ze względu na pracę na poczcie oraz zaangażowanie w pracy konspiracyjnej. Największą trudność w nauce stanowił brak podręczników oraz brak nauczycieli niektórych przedmiotów. Zdany byłem na własne siły, czasem tylko korzystałem z pomocy przyjezdnych nauczycieli. W takiej sytuacji zdążyłem jedynie przerobić materiał do małej matury. Część podręczników do nauki otrzymałem od Jana Domagały, późniejszego zastępcy ODB. Pomocy z zakresu fizyki udzielał mi inż. Lesław Siebodziński, a z łaciny w małym zakresie Maria Kalabińska, która na krótko przyjechała z Krakowa do Trzciany. Podstawy wiedzy z języka polskiego dał mi prof. Wiktor (Jan ) Węglarz mieszkający w Zbydniowie - asystent prof. Kazimierza Nitscha z UJ w Krakowie, który krótko przed wyzwoleniem został rozstrzelany w Bochni. Egzamin z matematyki i języka polskiego zdawałem w domu prof. Galasa w Lubomierzu. Pytania egzaminacyjne przygotował mi Piotr Marszałek i prof. Czesława Kotowa. Mimo, że uczyłem się samodzielnie z matematyki otrzymałem stopień bardzo dobry. W Bochni zdawałem ustnie nas|tępujące przedmioty: jęz. polski u prof. Kotowej, fizykę, geografię i historię u prof. Kietlińskiego i Kietlińskiej, religię (historię kościoła) u ks. Czaplickiego, łacinę u prof. Janika. Z łaciną miałem trudności ponieważ pomyliłem heksametr z pentametrem, ale ostatecznie otrzymałem stopień dostateczny. Niezbyt dobrze poszło mi z historią kościoła. Język niemiecki zdawałem dopiero po wyzwoleniu w roku 1945. Przy egzaminach nie było taryfy ulgowej. Gimnazjum w Bochni słynęło z wysokiego poziomu nauczania przed wojną, równie duże wymagania stawiano uczącym się w czasie okupacji. Marzyłem zawsze o zdaniu świadectwa dojrzałości i studiach na medycynie w wolnej Polsce. Po wyzwoleniu, jako jeden z pierwszych, zostałem przyjęty do 1-szej klasy Liceum w Bochni, lecz okres stalinowski przerwał mi kontynuację nauki w Bochni.
      Mówiąc o szkoleniu nie należy zapominać o działalności Ligi Kobiet w tym okresie. Przewodniczącą Ligi Kobiet na powiat bocheński była Maria Sowina z Tarnawy, a członkiniami: Franciszka Brzeska z Kobyla, Rozalia Janiczek z Żegociny ps. "Sierotka" i Katarzyna Klimek z Rajbrotu. W 1943 r. w Żegocinie został zorganizowany kurs "Społem", prowadzony przez BCh.


                                                                                 Ciąg dalszy >>>        

<<< trzciana.pl

wstecz