TRZYMAŁEM PAPIEŻA ZA RĘKĘ - WSPOMNIENIE WOJCIECHA MACHAJA

    W 1979 roku Wojciech Machaj był studentem Akademii Rolniczej w Krakowie. Tańczył w znanym daleko poza granicami kraju, Studenckim Zespole Góralskim "Skalni". Dzięki temu dane Mu było osobiście spotkać się z Ojcem Świętym - Janem Pawłem II i nawet trzymać Go nawet za rękę. Z tego spotkania w Castel Gandolfo pozostały niezapomniane przeżycia i pamiątki w postaci różańca, papieskiego autografu, wykonanych wtedy fotografii oraz gazet, relacjonujących spotkanie Papieża z zespołem "Skalni".

     Prawie w rok po wyborze Karola Wojtyły na Papieża, w sierpniu 1979 roku, występowaliśmy przez trzy tygodnie na Sycylii. Pojechaliśmy tam na Międzynarodowy Festiwal Zespołów Ludowych. Występowały grupy z Meksyku, ZSRR, Bułgarii, Austrii i miejscowi - Sycylijczycy. Podczas wypoczynku Papieża w letniej rezydencji, w Castel Gandollfo, wychodził, by spotkać się z wiernymi i pobłogosławić ich. Przyszliśmy na plac dosyć późno, ale dzięki temu znaleźliśmy się w pierwszy  rzędzie, tuż przed Papieżem. Na cześć Ojca Świętego wiwatowały tam różne grupy. On patrzył, słuchał i pozdrawiał je, rozpoznając przeważnie po transparentach. Wreszcie dostrzegł i nas, ubranych w góralskie stroje. Zareagował od razu, mówiąc: Zastanawiałem się, dlaczego tu dziś tak chłodno, a to górale przyjechali i przywieźli ten chłód.  Zagrała nasza kapela, my zaśpiewaliśmy. Delegacja naszego zespołu poszła następnie do Papieża z darem w postaci plaskorzeźby i wtedy porosiła Go o specjalna audiencję. Jan Paweł II wyraził zgodę na przyjęcie naszego zespołu i występ. Wpuszczono nas do sali oczekiwań. Bacznie się tu nam przyglądali ludzie z Jego ochrony, których zaniepokoiło to, że mieliśmy ciupagi. Wreszcie weszliśmy do sali, w której oczekiwał nas Jan Paweł II. Siedział na tronie. Daliśmy krótki, około 20 minutowy występ. Kiedy tańczyliśmy zbójnickiego, to Papież trochę się odsunął, bo miejsca tam było mało. Był wyraźnie zadowolony z występu. Podobało mu się. Naszemu Papieżowi odśpiewaliśmy też głośno "Sto lat". Po zakońćzonym występie podszedł do nas i rozmawiał. Rozmowę okraszał humorem, przypowiastkami. Panowała radosna i serdeczna atmosfera. Wypytywał, skąd pochodzą członkowie zespołu. Wykazał się bardzo dobrą znajomościa wymienianych parafii. Na zakończenie każdy z nas otrzymał zdjęcie papieża oraz różaniec. Wiele osób prosiło Go o autograf. Czas przewidziany na audiecje dobiegał jednak końca. Nie chciałem się narzucać, ale też podszedłm do papieża i powiedziałem: To jeszcze ja, Ojcze Święty. Podpisał mi ten obrazek, Jego fotograf Arturo Mari, każdemu robił zdjęcie z Ojcem Świętym. Zrobiliśmy sobie też wspólną fotografię. Miałem to szczęście, że podczas robienia tego zdjęcia, trzymałem Ojca Świętego Pawła II za lewą rękę. Byliśmy po wielkim wrażeniem tego spotkania. Odczuwaliśmy jednak pewne spięcie, bo zdawaliśmy sobie sprawę z tego, z Kim rozmawialiśmy. Papież znakomicie wyczuwał nasze poddenerwowanie i przełamywał wszelkie lody i był bardzo bezpośredni.

     Dziś - te fotografie, różaniec oraz wycinki prasowe z "Observatore Romano" i wiedeńskiej "Die Presse" stanowią dla mnie bardzo cenną pamiątkę po tym niezapomnianym i jedynym w moim życiu osobistym spotkaniu z Ojcem Świętym - Janem Pawłem II.

Wojciech Machaj - Kierlikówka, 6 kwietnia 2005

Fot. Obserwatore Romano
Wycinek prasowy z "Observatore Romano". Papież wsłuchujący się w koncert zespołu "Skalni".
Fot. Die Presse.
Wycinek prasowy z "Die Presse".  Pierwszy z prawej - W. Machaj. Jan Paweł II i Wojciech Machaj podczas spotkania w Castel Gandolfo.

wstecz